LISTY W POLSKIM: Herbert/Elzenberg

21.05.2013, Scena Kameralna

Lata 1951-1966 – i niepowtarzalna, o trudnym do zdefiniowania charakterze, korespondencja wątpiącego studenta filozofii, który wreszcie porzuci tę naukę nauk „dla Muz” – Zbigniewa Herberta, z jego mentorem, przedwojennym wybitnym filozofem właśnie, profesorem doktorem Henrykiem Elzenbergiem. Czas szczególny dla Polski staje się okresem formacyjnym dla niespełna trzydziestoletniego Herberta i latami próby dla zbliżającego się do siedemdziesiątki Elzenberga.

I właśnie wtedy, gdy profesor Elzenberg zostaje odsunięty od nauczania na toruńskim uniwersytecie, a Herbert przenosi się na studia do Warszawy, rozpoczyna się ich wieloletnia rozmowa o niezbywalnych wartościach i wierności sobie w czasach niesprzyjających niezłomności. Na przestrzeni lat Herbert odchodzi od filozofii i zaczyna odnosić niebagatelne sukcesy literackie, a patron jego poszukiwań samego siebie dogorywa fizycznie i psychicznie, pozornie przywrócony do łask na fali Października, w istocie jednak mając związane ręce jako wychowawca kolejnych pokoleń humanistów.

W 1967 roku po wielu cierpieniach Elzenberg, umysł europejskiej rangi, umiera niemal zapomniany, a „stary uczeń” pisze w stulecie jego urodzin:
Żyliśmy w czasach, które zaiste były opowieścią idioty
Pełną hałasu i zbrodni
Twoja surowa łagodność delikatna siła
Uczyły jak mam trwać w świecie niby myślący kamień
Cierpliwy obojętny i czuły zarazem

Listy czytają: Marek Kudełko, Krzysztof Kumor, Krystian Modzelewski.